Aforyzmy Maryli

  • Kiedy jestem już w kostiumie, w mojej zbroi, to tylko przebieram nogami, żeby wskoczyć na scenę.
  • Nie ma znaczenia, czy gram w małej gminie, czy w Sali Kongresowej – technicznie musi to być na najwyższym poziomie.
  • Koncerty to mój żywioł, moment, gdy stoję na scenie przed publicznością, mnie uskrzydla.
  • Cały czas jest we mnie ciekawość, co się wydarzy, wciąż mam w sobie zapał, żeby zdobywać nowe szczyty
  • Raczej nie wracam do wspomnień, nie grzebię się w przeszłości. Z pudeł wypadają mi jakieś listy, karteczki, dokumenty, zdjęcia. Jest to miłe, ale się nie rozczulam.
  • Uwielbiam dzielić się emocjami z innymi ludźmi.
  • Na początku kariery miałam ambicję, żeby śpiewać protest songi, żeby zmieniać świat jak Bob Dylan i nie wszystkie piosenki – choć podobały się ludziom – decydowałam się umieszczać na swoich płytach.
  •  Mój wiek i moja waga są nawet w domu tajemnicą, to jest tajemnica strzeżona bardziej niż tajemnice broni atomowej w Iranie.
  • Mam w sobie niewyczerpane zapasy energii. To coś w rodzaju mentalnego ADHD.
  • Powiedzmy, że jestem najlepsza.
  • Zakochanie to takie niesamowite, choć trochę niszczące uczucie.
  • Jest we mnie ciekawość, radość zaskakiwania publiczności.
  • Lwią odwagę mam jedynie na scenie. Niczego się tam nie boję, nawet śmieszności.
  • Ja śpiewam emocjami, duszą.
  • Będę występować dopóki będę człekokształtna, będę przypominała Rodowicz, miała energię, dopóki ludzie będą przychodzili na moje koncerty.
  • Marzyłam, żeby być Brigitte Bardot lub zakonnicą.
  • Wpatrywanie się w spławik – drgnie czy nie – to zajęcie hipnotyczne.
  • Stroje zaspokajają moją kobiecą próżność. Lubię się przebierać.
  • Nie można żyć tylko dla tłumów, nawet jeśli spotyka cię z ich strony uwielbienie.
  • Najważniejsza jest świadomość siebie samego.
  • Akceptacja tłumów jest jak narkotyk.
  • Jeśli kobieta odziedziczyła po tatusiu wąskie biodra – ma szczęście. Jeśli nie, powinna polubić te hamakowate – po mamusi.
  • Znam swoją wartość, ale wiem też, że z publicznością nigdy nic nie wiadomo.
  • Scena wyzwala we mnie masę energii i adrenaliny.
  • Jeśli już kocham, to w stu procentach, miłością zaborczą.
  • Gdybym nie miała uznania i miłości publiczności, to bardzo szybko opadłyby mi skrzydła.
  • Napędza mnie mój twórczy niepokój i ciekawość świata oraz chęć tworzenia.
  • Telewizja jest moim ulubionym medium. Światłami, dekoracją, efektami można zrobić prawdziwe czary, a ja mogę być przez moment królewną.
  • Nigdy dwa razy nie występuję w tym samym stroju, scena ma swoje prawa.
  • Muszę się spiąć przed koncertem jak koń przed wyścigiem.
  • Jestem jak elektrownia, mam tyle energii, że pewnie mogłabym zasilić jakąś wioskę…
  • Z figurą walczę całe życie, i chyba już poznałam wszelkie możliwe diety.
  • Pamiętam, że kiedyś wróciłam nawalona z jakiejś imprezy – no, miałam już te szesnaście lat…
  • Świat idzie do przodu, a ja razem z nim. Nie można być konserwą, męczybułą.
  • Potrafię tak się rozkręcić emocjonalnie, że odjeżdżam, wpadam w trans.
  • Sport uczy podnoszenia się po porażkach.
  • Raz miałam przyjemność mieszkania w burdelu. Miałam tam wynajęty pokój.
  • Lubię flirtować, zaglądać komuś w oczy, a zarazem w czyichś oczach widzieć swoje odbicie.
  • Muszę się spiąć przed koncertem jak koń przed wyścigiem.
  • Kiedy siedzę w domu zbyt długo, potrzebuję mocnych doznań.
  • Jestem prowincjonalną megagwiazdą.
  • Każdy koniec miłości jest tragiczny.
  • Każdy koncert gram tak żarliwie i na 100 procent, jakby to miał być ostatni w moim życiu.
  • Uwielbiam zapach wsi, obornika, ziemi po deszczu.
  • Ja jestem piosenkarką, nie wentylem nastrojów społecznych!
  • Feministki? Nie wiedzą, o co im chodzi. To na ogół nieatrakcyjne kobiety z wieczną pretensją do świata.
  • Mój zawód polega na natychmiastowym aplauzie. Nie mogę być, jak malarz, doceniana dopiero po śmierci.
  • Nie sprzedaję marchewki na straganie, tylko hulam na scenie, gram dla 15 – tysięcznej publiczności, muszę być  widoczna i widowiskowa.
  • Dostaję dużo dowodów miłości i to mnie napędza.
  • Pewne rzeczy wyssałam z krwią matki.
  • Miłość jest podstawą życia.
  • Mam w łazience takie oświetlenie, że zawsze wyglądam w nim dobrze. Jestem fachowcem od światła.
  • Dla męża przebieram się za kobietkę – wkładam buty na wysokich obcasach i męczę się jak potępieniec.
  • Cierpiałam i cierpię na nadmiar talentów. To jest prawdziwy problem.
  • To publiczność weryfikuje, czy artysta ma coś do powiedzenia.
  • Lubię tych, co szybko myślą, chociaż tych, którzy myślą wolniej już nie biję.
  • Estrada to miejsce, gdzie można być “odjechanym”, więc czasem “odjeżdżam”.
  • Jestem jak wino – dojrzalsza, więc lepsza niż kiedykolwiek, wiem to.
  • Uwielbiam robić z siebie pajaca. Nie boję się śmieszności. Boję się tylko pająków.
  • Można zaprzyjaźnić się ze świnią jak z psem! Poważnie! Tak, słyszałam, że świnia to niezły kolega.
  • Najlepiej czuję się w Polsce i nie potrafię sobie wyobrazić, że mogłabym mieszkać gdzie indziej.
  • Uważam, że mój sukces jest również po części sukcesem publiczności.
  • Miałam adoratorów, którzy nosili mi teczkę.
  • Warunkiem dobrego samopoczucia jest polubienie samego siebie, swojego ciała, swojej osobowości.
  • Ja kocham to, co robię i akceptuję to ze wszystkimi konsekwencjami.
  • To właśnie miłość sprawia, że życie staje się piękniejsze, bardziej kolorowe.
  • W życiu trzeba się kierować sercem.
  • Miłość wypełnia życie. Bez niej jest ono puste.
  • Wychodziłam na balkon i zmuszałam się do płaczu przy księżycu, bo babcia mi przeczytała, że trzeba płakać z miłości.
Powrót